AUDIOBYTE

BLACK DRAGON

DAC

Czy produkt z Rumuni jest w stanie mocno zaznaczyć swoją pozycję na rynku europejskim przy tak dużej konkurencji bardziej znanych firm? Black Dragon już zdobył moje serce. Jest to bardzo solidna i przemyślana konstrukcja... ale o tym za chwilę.


Oczywiście w tej cenie nie łatwo jest sprostać wymaganiom klienteli, trzeba naprawdę dołożyć starań by nasz produkt wyróżniał się z szarej masy podobnych urządzeń. Black Dragon oferuje nie tylko konwerter cyfrowo-analogowy ale może z powodzeniem zostać
użyty jako przedwzmacniacz lub DAC-wzmacniacz słuchawkowy w jednym. Mi przyszło testować urządzenie z najnowszą wersją firmware'u, dzięki czemu zamiast pilota kontroluje Dragona z aplikacji na telefonie, która łączy się z nim przez bluetooth.

 

Nie chcę zagłębiać się w pełną specyfikację techniczną tego urządzenia, ponieważ każdy ciekaw może zajrzeć na stronę producenta i dokładnie przeanalizować co oferuje Dragon, a firma Audiobyte naprawdę obszernie porusza ten temat.
 

Warto jednak napomnieć, iż posiada on liniowe zasilanie i zastosowane dwie oddzielne kości do obróbki audio dla każdego kanału (2 x AK4396) co znacznie poprawia redukcję szumów i ogólną jakość sygnału audio. Dragon posiada pięć różnych wejść cyfrowych w tym USB, spdif, Aes/ebu, i2s i optyczne toslink. By wycisnąć z niego maksimum potencjału, z doświadczenia zalecam używać USB
albo i2s, które znacznie przewyższają resztę, nie tylko w możliwościach transferu danych, ale i jakości dźwięku.

No właśnie, wkraczamy na temat dźwięku, a ten zdecydowanie jest najmocniejszą stroną naszego czarnego smoka. Tym razem zacznę jednak od wypunktowania pewnej wady tego urządzenia, jeśli możemy to tak nazwać. Nie jest to rzecz niezwykła, wiele innych konstrukcji ma takie zależności, a mianowicie jest on bardzo podatny na zmiany okablowania i urządzeń towarzyszących, jeśli używamy na przykład transportu. Nie mniej jednak, jeśli już dobierzemy je pod swoje własne preferencje, odwdzięczy się on jakością jak z o wiele droższych przetworników.


Na pierwszy ogień idzie album Asura - Life2 - ilość elementów w scenie i jej rozpiętość jest niesamowita. Dźwięki można odszukać poza obszarem kolumn, ale również za nimi i zaraz przed nami. Bass pokaźny od czasu do czasu potęguje efekt przeżywania muzyki i ujawnia się wklejając nas w kanapę. W ogólnym rozliczeniu Black Dragon jest jednym z niewielu przetworników DAC, które są w stanie utrzymać rozdzielczość dźwięku na takim poziomie, ale nie wytracić przy tym muzykalności. Przechodząc do następnej pozycji jaką jest koncert Bring Me The Horizon (Live at the Royal Albert Hall) znów pojawił mi się uśmiech na twarzy. Orkiestra symfoniczna i wokalista metalcore'owy to ciekawe połączenie, a do tego świetnie wpasowany chórek. Instrumenty miały odpowiednie dociążenie, a głos Olivera Sykesa przyprawiał o ciarki na ciele. Wszystko było łatwe do wyczytania w scenie. Black
Dragon jest mistrzem obrazowania 3D w swoim przedziale cenowy i nie obawiam się tego głośno mówić. Jeszcze nie spotkałem się z tak umiejętnie przedstawionym rozmieszczeniem poszczególnych dźwięków i za razem nie odbieraniem im naturalności wydźwięku.

 

Również słuchanie z prywatnej kolekcji plików Hi-Res czy streamowanie z Tidala (przy pomocy Roon'a) sprawia wiele radości. Upsampling do DSD pozwala wycisnąć z Dragona wszystko co najlepsze. Biorąc pod uwagę jego zdolności do tworzenia niesamowitej sceny i przekazywania ogromnej liczby informacji w górnych rejestrach (co przekłada się na wszechobecne i czytelne detale, a także zachowanie dość przyjaznej barwy dźwięku i balansu tonalnego), bez problemu przechodzi mi przez usta, iż mamy tu do czynienia z urządzeniem w ogólnym rozrachunku lepszym niż większość jego konkurentów w tym przedziale cenowym.
Dodatkowo, jeśli poczulibyśmy potrzebę upgrade'u naszego Dragona, Audiobyte stworzył Hydrę Z - referencyjny konwerter/odtwarzacz audio zwany USB "bridge", który mamy możliwość zaopatrzyć w zewnętrznie dedykowane zasilanie, a poprzeczka jakości dźwięku wskoczy o jeden stopień w górę. Polecam wszystkim szukającym precyzyjnego dźwięku z
urządzenia, które możemy nazwać początkiem Hi-Endu, ale nie posiadającym metki z ceną zarezerwowaną dla tej grupy urządzeń.

Filip Bujwid

  • White Facebook Icon
  • White YouTube Icon

+45 286 179 59

© 2018 by Filip Bujwid. Stronę zbudowała: Paulina Rusnarczyk.