SZCZERE AUDIO W

GRYPHON

AUDIO

DESIGNS

Firma Gryphon Audio Designs jako oficjalna firma istnieje od roku 1985, kiedy to założyciel Flemming Rasmussen stworzył (wtedy jeszcze zupełnie jako hobby) dziś już legendarny produkt - Gryphon Head Amp. Produktem zainteresował się rynek japoński, a kilka
korzystnych recenzji i nagroda “Best buy” skutecznie rozpoczęła zapotrzebowanie i produkcję na większą skalę. Mimo że od roku 2002 ponad 90% udziałów firmy przejął Valdemar Børsting, Pan Rasmussen nadal uczestniczy w procesie twórczym. Jest odpowiedzialny za nowe koncepcje, design, a także finalne brzmienie.


Siedziba firma znajduje się w niewielkiej, liczącej około sześciu tysięcy mieszkańców miejscowości Ry w centralnej Danii. Właściwie w strefie industrialnej tej miejscowości gdzie znajdziemy głównie fabryki. Nawet sam budynek nazywany “The House of Gryphon” robi wrażenie. Czarny w minimalistycznym stylu i surowym wykończeniu, zupełnie jak większość ich produktów.
 

Wizytę planowałem od dłuższego czasu, jako że mieszkam w Danii firma Gryphon jest obowiązkowym miejscem do “odhaczenia”. W końcu się udało a zapiski, odczucia i kilka zdjęć przedstawiam Wam moi drodzy w krótkim artykule.
 

Podczas odwiedzin udało mi się poznać założyciela, który to ze swoim ukochanym pieskiem przechadzał się po siedzibie firmy. Następnie jeden z najlepszych prezenterów audio na świecie Rune Skov zaprosił nas do pokoju odsłuchowego. Rune od wielu lat prezentuje produkty firmy Gryphon, mimo krótkiej przerwy na rzecz współpracy z Raidho Acoustics, Rune powrócił do “Domu Gryphona”, gdzie jak sam mówi, czuje się najlepiej.
 

W drodzę do pokoju odsłuchowego moją uwagę przykuła ilość nagród i wyróżnień wisząca na ścianach jako suweniry  osiągnięć Gryphon Audio. Na zdjęciach widnieje jedynie mała część tej kolekcji. Samo pomieszczenie odsłuchowe skrywało jeszcze większą niespodziankę, a mianowicie ścianę urządzeń sięgającą początków firmy. Możemy tam znaleźć większość kultowych
produktów Gryphon Audio, o których do tej pory marzy wielu entuzjastów dobrego dźwięku.

 

Urządzenia nowszej generacji stały podłączone i gotowe do prezentacji.


W skład systemu wchodziły:

  • Kolumny - Trident II

  • Przedwzmacniacz - Pandora z dodatkowym modułem Legato Legacy

  • Wzmacniacz stereofoniczny - Antileon EVO

  • Odtwarzacz CD - Scorpio

  • Przetwornik DAC - Kalliope

  • I cała gama referencyjnych przewodów Gryphon Audio Designs.


Po liście widniejącej powyżej szybko można wywnioskować, że cena systemu osiągnęła kwotę siedmiocyfrową. Jest to dla wielu osób w tym hobby zdecydowaną abstrakcją, lecz moim zdaniem wszystko jest dla ludzi i jeśli taki system ma latami dostarczać radości ze słuchania swojej ulubionej muzyki, to nie powinniśmy tego liczyć w żadnych ramach pieniężnych.

Wyskoczmy więc ze świata spraw materialnych i przejdźmy do muzyki i emocji z nią związanych.

Prezentacja rozpoczęła się od krótkiego wstępu z opisem urządzeń i płyty wybitnej wokalistki z Norwegii Anette Askvik - “Liberty”. Ciekawym faktem jest, iż Anette surfując w internecie trafiła na video relację z pokazu Gryphon na jednym z Audio Show. Jak sama
powiedziała, czuła się zaszczycona, gdy okazało się, że jej muzyka została wybrana jako świetny materiał do ukazania potencjału sprzętu z segmentu “hi-end”. A samo nagranie mimo kompresji brzmiało zaskakująco dobrze.


Dźwięk z kolumn Trident II jest bardzo dobrze kontrolowany, mimo swoich dużych rozmiarów nie ma tu mowy o powiększaniu źródeł pozornych. Wokalistka sprawiała wrażenie żywej istoty, a jej głos nie był powiększony, czy też zbyt zminimalizowany. Opiewał na wysokości w okolicach 160-170cm, na co zawsze zwracam dużą uwagę. Małe smaczki w tle nagrania były bardzo dobrze wyróżnione, rozdzielczość tego systemu jest porażająca.
 

Następnie wkroczyliśmy w świat muzyki instrumentalnej i Pan Rune zaprezentował nam szalony band z Nowego Yorku - Too Many Zooz. De facto był to już trzeci raz, gdy słuchałem tego zespołu na sprzętach Gryphon Audio, za każdym razem w innej konfiguracji. Dynamika i nieprzewidywalność w ich nagraniach powoduje, że bardzo szybko pojawia się uśmiech na naszej twarzy. Oczywiście, jeśli system daje radę odtworzyć to w ten sposób. No a cóż mogę powiedzieć w tym przypadku, system nie zawiódł. Była masa, gęstość i okropna dynamika. Kolumny same w sobie mają możliwość regulacji wzmocnienia dla sekcji niskotonowej, która
jest zasilana aktywnie. Miałem sporo szczęścia, ponieważ zająłem pierwszy rząd, pod który zrobione były ustawienia kolumn. Szybko więc efekty dźwiękowe przerodziły się w gęsią skórkę na moim ciele.


Następnym materiałem przy prezentacji była płyta z muzyką klasyczną. Niestety nie pamiętam, co dokładnie zawierała. Jako że nie jestem szczególnym fanem tego gatunku, definitywnie nie byłem w stanie docenić pełnego potencjału tych nagrań, jednak skala
dźwięku i dokładność nie pozostawiła żadnych złudzeń, reprodukcja była na światowym poziomie.

 

Sporym zaskoczeniem był następny album, jako że w żadnym wypadku nie kojarzy się z audiofilskim standardem nagrań. Jednak Rune tłumacząc, iż Gryphon nie stara się faworyzować jednego gatunku muzycznego i dąży do prezentacji swojego sprzętu w sposób, który pozostanie w pamięci słuchaczy. Wybór padł na grupę Infected Mushroom i ich album z roku 2004 “IM The Supervisor”
 

No i zaczęła się “Jazda bez trzymanki”. Dźwięki dochodzące zewsząd pomieszczenia, rozmieszczenie elementów 3D głęboko za kolumnami i kuriozalna ilość małych smaczków i efektów. Większość osób była zaskoczona faktem, że mimo specyfiki nagrań bas nie był nadprzyrodzony i trzymał fason mimo swojej obfitości. Szybki, dokładny, umiejący przeciągnąć, gdy trzeba, ale i tak samo szybko się wycofać. Dokładnie tak wyobrażałem sobie system, który potrafi zagrać wszystko, bez zająknięcia się, bez zawahania i ograniczeń.

Jestem pewien, że osoby, które decydują się na takie zestawy, robią to z myślą o, jeśli nie “dożywocia” to wielu lat obcowania z tym sprzętem. Właściwie jest to taki poziom, iż słuchając, nie zastanawiamy się, czy można coś poprawić. Muzyka płynie, niczego nie
brakuje, jest efekt fizycznego odczuwania muzyki, jest nutka emocji, ale i cholernie dokładne i rozdzielcze brzmienie. Wielu powie, że w tej cenie można zbudować “lepszy” system i jeszcze zostanie nam przyzwoita kwota na Audii prosto z salonu. Moim zdaniem można zbudować inny system, co wcale nie czyni go lepszym, a co do samochodu to po co nam Audi, jeśli już jeździmy Bentley’em.

 

Kwestia akceptacji, iż nasze wspaniałe hobby to nie tylko specyfikacja techniczna, cena, jakość dźwięku, ale także chęć posiadania czegoś wybitnego, unikalnego, trudno dostępnego. Więź emocjonalna z naszym systemem, cała długa droga, podczas której
dokonaliśmy wielu wyborów, bazując na naszych preferencjach, możliwościach i często marzeniach.

 

Dlatego czuję się niezmiernie szczęśliwy, mając możliwość słuchania tylu wspaniałych produktów, dzielenia się obserwacjami, poznawania świetnych, lecz często nieco szalonych ludzi w tym hobby.
 

A i tak po tych wszystkich eskapadach i odsłuchach wracam do mojej skromnej “jaskini” audio i staram się doceniać to, co mam, nie zapominając, że zawsze jest okno, by to poprawić.
 

Dziękuję serdecznie za lekturę, a firmie Gryphon Audio Designs za możliwość wizytacji.

Filip Bujwid

  • White Facebook Icon
  • White YouTube Icon

+45 286 179 59

© 2018 by Filip Bujwid. Stronę zbudowała: Paulina Rusnarczyk.