PYLON

DIAMOND 28

Dziś mowa będzie o kolumnach głośnikowych firmy Pylon, która niedawno zaczęła kooperację z niemieckim Audio Physics.
Docelowo miałem testować najwyższy model z oferty Pylon - Emerald HF, jednak w pokoju odsłuchowym w Musiklageret w Aalborg (Dania) podłączone stały Diamond 28 i z czystej ciekawości zarzuciłem płytę testową "Dali - In admiration of music vol. 4". I w tym właśnie momencie postanowiłem wprowadzić w życie testy modelu Diamond 28.

 

Zacznijmy jednak od początku.

Kolumny Diamond 28 to 2.5 drożne kolumny, w których za górne pasma odpowiada 19mm kopułka tekstylna od ScanSpeak,
natomiast dolne i średnie pasma są przenoszone przez dwa 18 cm przetworniki od Norweskiego Seas. Jeśli chodzi o jakość wykonania kolumn, byłem pod wielkim wrażeniem, mimo że nie jestem wielkim fanem konstrukcji o kształcie prostej bryły, to Pylony wydają się całkiem eleganckie, i co najważniejsze minimalistyczne, z naciskiem na najdrobniejsze szczegóły wykończenia.
Ostatnio stało się popularnym montowanie maskownic na magnesy, i tak jest również w tym przypadku. Jest to niewątpliwie znakomite rozwiązanie pozwalające uniknąć dodatkowych otworów w przednim panelu kolumny co znacznie wpływa na estetykę całości. Jak widać na zdjęciach Pylon bardzo dba o jakość wykończenia swoich produktów. Nie dopatrzyłem się najmniejszej
skazy na okleinie czy żadnym innym elemencie kolumny.

Przejdźmy do odsłuchów.

W trzydziestometrowym pokoju odsłuchowym Diamond 28 powinny poradzić sobie bez problemu, i tak właśnie uczyniły. Napędzane Pathos Classic Remix, który nie należy do najsilniejszych wzmacniaczy, jednak stanowi bardzo muzykalną propozycję, dźwięk
rozchodził się z wielkim polotem i finezją. Uwielbiam przypominać każdemu kochającemu sprzęt audio, iż w takim przedziale cenowym w jakim są Pylony nie ma kolumn uniwersalnych, a co za tym idzie znajdziemy zalety jak i wady. I do tych ostatnich jeśli chodzi o Diamond 28 na pewno mogę zaliczyć agresywny tweeter, który załagodził się wraz z czasem wygrzewania, ale nadal jest dość obecny, żeby nie napisać "przesadzony". Jeśli chodzi o te kolumny ich najsilniejszą stroną jest definitywnie środek pasma, wokale w nagraniach mają ogromną energię i są obecne w pokoju do takiego stopnia, iż można zapomnieć gdzie stoją kolumny. Nie są to kolumny do końca neutralne, mają swoją własną sygnaturę dźwiękową, pchają dźwięk do przodu, wiele osób śmieje się ze sformułowania "dźwięk odkleja się od kolumn", ale w tym nie ma nic śmiesznego, gdyż one to potrafią. Mamy wrażenie jakby nawet na sekundę nie odpuszczały, cały czas trzymają nas w napięciu wraz z progresem danego utworu. A jeśli mowa o utworach jednym z nich użytym do testu był "Kaleo - Way Down We Go", który w ścieżce basowej definitywnie jest wymagający. Kolumny nie wypadły źle, właściwie lepiej niż oczekiwałem. Podwójna stopa basowa była wyraźna, w żadnym wypadku nie zlewało się to w jedną "buczącą" całość, czego wniektórych konstrukcjach w tym przedziale cenowym możemy doświadczyć.

Następnie wrzuciłem "Madonna - Frozen" i tutaj Diamondy pokazały po co zostały zaprojektowane. Ogromna, ale to ogromna scena i przestrzeń, wokal obecny w całym pokoju. Niestety dominujący tweeter sprawił, iż pewne pasma instrumentów i głosu Madonny stały się dość agresywne.

Zainspirowany tą ogromną przestrzenią, którą oferują nam kolumny postanowiłem zmienić nieco gatunek muzyczny i dałem szansę duńskiemu producentowi muzyki elektronicznej w stylu ambient. "Trentemøller - Moan" to pozycja, którą polecam każdemu kto chce sprawdzić jak wiele informacji i mikrodetali może zapewnić nam nasz system. W tym wypadku początek utworu zachwycał przejrzystością i czytelnością całej sceny wraz z wypunktowanymi elementami i efektami dźwiękowymi. Bass bardzo pełny, dodający
wrażenia, iż słuchamy ze znacznie większej konstrukcji. Niestety jednak w punkcie kulminacyjnym utworu, gdzie zawarte jest naprawdę multum informacji i dźwięków Pylony zaczęły się nieco gubić. Jednak i tutaj nasuwa się pytanie czy możemy oczekiwać od kolumn za taką cenę wszystkiego i w każdym gatunku muzycznym? Odpowiedź brzmi nie, nie powinniśmy.

Są to kolumny o wielkiej duszy i chcące dawać nam radość ze słuchania, wyeksponować każdą zaletę utworu i pozwolić nam odkrywać zalety, których wcześniej nie słyszeliśmy. Przy dobrze dobranej elektronice i okablowaniu możemy z łatwością opanować przesyconą górę i cieszyć się z posiadania kolumn bardzo odważnych, ale nadal zachowujących pewną naturalność nagrań.
 

Mimo że jestem fanem analitycznego grania i przeważnie celuję w kolumny, które są w stanie obnażyć wszelkie zalety jak i wady nagrania, Diamond 28 dostarczyły mi wiele radości ze słuchania, a w tej całej pogoni za jakością sprzętu audio często zapominamy, że to czego powinniśmy słuchać to muzyka a nie sprzęt.


Polecam je z czystym sumieniem dla osób, które oczekują wysokiej jakości wykonania, i daleko od "nudnego" grania, kolumn podłogowych za relatywnie niewielkie pieniądze.


Filip Bujwid

Albumy użyte podczas odsłuchów:

  • White Facebook Icon
  • White YouTube Icon

+45 286 179 59

© 2018 by Filip Bujwid. Stronę zbudowała: Paulina Rusnarczyk.